„Wino dla ludzi jest życiem, jeżeli pić je będziesz z umiarem. Cóż za życie ma ten, który jest pozbawiony wina? I ono zostało stworzone dla radości ludzi. Zadowolenie serca i radość duszy daje wino pite we właściwym czasie i z umiarem” – poucza nas starotestamentalna księga, Mądrość Syracha 31,27–28.
W Biblii nie znajdujemy promowania abstynencji, ale raczej zachęty do umiarkowania oraz przestrogi przed pijaństwem. Wino symbolizuje radość, obfitość oraz Boże błogosławieństwo. Dostatek wina był znakiem pomyślności, pokoju i szczęścia. Chleb i wino są nazywane „owocami ziemi i pracy rąk ludzkich”. W ten sposób podkreśla się ich pochodzenie – to dar Boga i efekt ludzkiej pracy. Wreszcie wino to znak Nowego Przymierza – podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus ustanawia Eucharystię, w której staje się ono sakramentalnym znakiem Jego obecności. Odnotujmy też, że pierwszy cud, jakiego dokonał Jezus, polegał na przemianie wody w wino na weselu w Kanie Galilejskiej.
Pamiętam wydarzenie, które dla mnie było swoistym „cudem eucharystycznym”. Na początku mojego pierwszego dłuższego pobytu we Włoszech zostałem wysłany na kurs języka włoskiego do Perugii. Zamieszkałem wraz z innymi studentami w domu franciszkanów. Tam też jadałem posiłki. Któregoś dnia kuchnia spóźniała się z wysłaniem dań przygotowanych na kolację. Na stole był jedynie chleb i wino. Białe, schłodzone wino prosto od chłopa. Zobaczyłem, że niektórzy – w oczekiwaniu na główne danie – zaczęli łamać chleb i spożywać go razem z winem. Zacząłem robić tak samo. I doświadczyłem całym sobą, jak dobry jest świeży chleb z winem. A przedtem wino kojarzyło mi się jedynie z alpagami pitymi przez chuliganów w parku w moim mieście rodzinnym. Wtedy w Perugii odkryłem, iż rzeczywiście wino i chleb to symbole „owoców ziemi i pracy rąk ludzkich”. A dzięki temu lepiej zrozumiałem Eucharystię.
Boże dary mogą być jednak nadużywane, a nadużywanie alkoholu niesie wiele nieszczęść w wymiarze indywidualnym, rodzinnym i społecznym. W Polsce mamy, niestety, długą, wielowiekową tradycję picia w nadmiarze, by nie powiedzieć: tradycję pijaństwa. Niemała jest liczba alkoholików wymagających profesjonalnej pomocy. Trzeba więc podkreślić, że zacytowana już Mądrość Syracha chwali dar wina, ale jednocześnie przestrzega: „Przy piciu wina nie bądź zbyt odważny, albowiem ono zgubiło wielu” (31,25). Jednym ze sposobów walki z pijaństwem i alkoholizmem jest propagowanie całkowitej lub okresowej abstynencji. Do tej ostatniej zachęca nas co roku w sierpniu episkopat.
„Sierpień miesiącem trzeźwości” – to inicjatywa wprowadzona przez Konferencję Episkopatu Polski w 1984 r. Inspiracją były w tym przypadku strajki sierpniowe 1980 r. Strajkujący robotnicy podjęli abstynencję w intencji Ojczyzny. Ponadto było wiadomo, że komuniści szukają sposobności do różnych prowokacji i skompromitowania strajków, a picie alkoholu przez strajkujących mogłoby im w tym pomóc. Abstynencja zyskała w ten sposób wymiar nie tylko moralny czy religijny, ale także społeczny i patriotyczny. Przypominają się tu słowa kard. Stefana Wyszyńskiego: „Trzeźwość jest polską racją stanu”.
Dziś jednak dla wielu zachęta do abstynencji w sierpniu jest niezrozumiała. Wszak to miesiąc upałów, wakacyjnych wyjazdów, rodzinno-towarzyskich spotkań, grillowania, a to dobra okazja, by w duchu Mądrości Syracha napić się piwa, wina lub skosztować mocniejszego alkoholu. Nawet religijno-narodowe święta i rocznice, jakie przypadają w sierpniu, choć zachęcają do zadumy, też są zaproszeniem do wzniesienia stosownego toastu. Nasuwa się zatem myśl, czy nie lepiej byłoby zrezygnować z proponowania sierpnia bez alkoholu, a skoncentrować się na wezwaniu do abstynencji w Wielkim Poście. Przy czym do umiarkowania i trzeźwości trzeba zachęcać przez cały rok.
ks. Dariusz Kowalczyk SJ