Kazanie podczas Pasterki Kielce u Chrystusa Króla 24. XII. 2025r

CICHA NOC, ŚWIĘTA NOC… Cicha noc, święta noc, błogosławiona noc. Siostry i Bracia, Czcigodni Goście to kolejna w twoim i moim życiu noc Bożego Narodzenia.
Dzisiaj uświadomiłem sobie, że to już 25. raz…. tu u Chrystusa Króla w Kielcach….Betlejemska noc Narodzenia, gromadzi nas w tylu polskich świątyniach i świątyniach całego świata.
Można w życiu zapomnieć prawie wszystko, ale bożonarodzeniowe obrazy pamięta każdy.
Stoi choinka, niedawno zasiadaliśmy przy stole wigilijnym, był opłatek, a może i łzy radości, bo w ostatniej chwili syn, córka przyjechali choć pogoda nie sprzyjająca… przyjechali… było ciepło miłości, które na tę godzinę przedarło się przez lód obojętności i wyrachowania.
CO WYDARZYŁO SIĘ PRZED BLISKO DWOMA TYSIĄCAMI LAT, że cały świat chyli się co roku tej nocy w milczącej zadumie?
„Słowo stało się ciałem”. Bóg stał się człowiekiem. „Oto naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło”. Była to cudowna noc. W żłóbku było Dziecię. Dziwne Dziecię. Obiecane przed tysiącami lat i oczekiwane przez miliony. Jedyne Dziecię przepowiedziane i oczekiwane przez wszystkich. Wszystkie inne dzieci dawno umarły, nikt ich nie zna, nie pamięta, a to dziecię żyje.
„Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Wszechmogący, Odwieczny Ojciec, Książe Pokoju”.
Rodzi się w czasie, choć jest odwieczny. Rodzi się z Dziewicy, choć Ojcem Jego jest Bóg. Choć jest Stworzycielem nieba i ziemi – rodzi się nagi. Choć jest „chlebem, który z nieba zstępuje – leży w żłobie, w miejscu przeznaczonym na pokarm dla zwierząt”.
Bóg się rodzi, moc truchleje. By wyrwać człowieka z szatańskiej niewoli, na nowo pojednać go ze sobą, pozostając Bogiem – staje się Bratem. Bratem dla człowieka, dla ciebie i dla mnie.
Boże Narodzenie jest więc świętem porozumienia się nieba z ziemią. NIE LĘKAJ SIĘ ZATEM CZŁOWIEKU BOŻEGO NARODZENIA. Dziś Bóg wychodzi na spotkanie z tobą. Nieznany, niedostępny dotąd, przez nikogo nie widziany Bóg, teraz jako człowiek przychodzi do nas.
Dzisiaj przychodzi na świat Boże Dziecię i razem z tym wielka radość, zwłaszcza dla dzieci. Z tym tylko, że tej radości mniej, bo dzieci mniej. (Spojrzałem dzisiaj w Księgę Chrztów parafii p.w. Chrystusa Króla w Kielcach – w 1985 roku a więc 40 lat temu było w naszej parafii…. zgadnijcie ile chrztów 281- w kończącym się roku 2025 napiszę w sumującej statystyce … ile, tylko 25… ponad dziesięć razy mniej…..
Prorok woła: „Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą, jak się radują we żniwa, jak się weselą przy podziale łupu. (…) Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany.” (Iz 9,2.5a)
Dawniej cieszono się bardzo z narodzin dziecka, dzisiaj też, ale jakby mniej, za to skrupulatnie wylicza się ile to kosztuje. Całkowity koszt wychowania dziecka do 18. roku życia to około 400 000 tys. zł (czyli ponad 2000 zł miesięcznie) przy założeniu minimalnego poziomu utrzymania, bez luksusów. To dane Centrum im. Adama Smitha.
Dziecko staje się wyzwaniem, staje się problemem, kosztem, zagrożeniem. Nie tylko zresztą dziecko. (Izolujemy się od innych, zamykamy przed innymi. Dane europejskie pokazują, że nie tylko dzieci jest mniej. W Europie coraz mniej kawiarni, pubów i restauracji. W Irlandii od 2005 roku zamknięto 2,1 tys. pubów. Co oznacza spadek ogólnej liczby o blisko 25%.
Dawniej martwiło nas, że młodzi realizują swoje relacje damsko-męskie bez ślubu. Dzisiaj widzimy jeszcze inny trend, młodzi w ogóle nie chcą wchodzić w żadne relacje, bo można przeżyć rozczarowanie, odrzucenie, można być zranionym. Po co ryzykować?)
Zwróćcie uwagę na rzecz następującą: Gdy narodził się Jezus zaczęto się do Niego schodzić. Najpierw pasterze, potem mędrcy. Potem, gdy stał się dorosły, schodziły się do niego tłumy.
Dzisiaj tyle przeszkód stoi na drodze. Boże Narodzenie, nawet Wielkanoc, nie ma już siły, by tego i owego przekonać do pokonania drogi do Boga do kościoła.
Może powinno być dzisiaj słodko, miło i grzecznie, ale nie będzie. Trudno, by było słodko i miło, gdy statek na którym płyniemy tonie. Odnoszę to zarówno do Kościoła jak i do społeczeństwa. Toniemy, giniemy, idziemy ku zagładzie.
Do betlejemskiej szopy przychodzili różni ludzie. Jedni to czynili z pobożności, np. pasterze, którzy przyszli tu posłuszni Bożemu wezwaniu, by złożyć pokłon i ofiarować swe skromne dary dla oczekiwanego Króla -Mesjasza.
Inni przybywali powodowani ciekawością. Dziwne wypowiedzi pasterzy o znakach na niebie skłoniły ich do zaglądnięcia do szopy z nadzieją ujrzenia czegoś niezwykłego. Nie przychodzili z pokłonem, nie przynosili darów, szukali sensacji.
DZIŚ TRZEBA SOBIE POSTAWIĆ PYTANIE, CZEGO JA SZUKAM W BETLEJEMSKIEJ GROCIE, CO MNIE SPROWADZA TEJ NOCY DO NASZEJ ŚWIĄTYNI?
Czy wzruszenia pod wpływem pięknej scenerii melancholijnych kolęd? Czy cisza na modlitwę i adoracji za przykładem pasterzy, a może jestem gotów wejść do szopy i zaproponować Maryi – Weź to dziecię i chodź do mego domu! To nie jest łatwa decyzja. Trzeba oddać do dyspozycji Boga swoje mieszkanie, swoje serce. On będzie Panem, a ja będę Jego sługą. (Im bardziej ujrzę w Nim Boga, tym bardziej usunę się na plan dalszy. Być może, że wówczas stracę wielu kolegów i odbije się to na finansach, …………..ale czy strata czegokolwiek dla Boga jest rzeczywiście stratą?)
To prawda, że łatwiej złożyć pokłon, ofiarować dary, odśpiewać kolędy i zostawić Boga w żłobie, a samemu wrócić do swego łóżka i zamknąć drzwi własnego domu. Łatwiej! Ależ NIE, potrzeba nam zabrać Boga do swego serca i do swego domu. To nam dyktuje wiara i miłość.
Jeśli ktoś z was przyszedł dzisiaj tylko w imię pewnego romantyzmu wigilijnej nocy, albo w imię tradycji, albo jeszcze dlatego, że inni przyszli – to niech w tej chwili naprostuje swoje intencje. Niech się dowie od tej wspólnoty, co nas tu naprawdę przyprowadziło i niech się wzbogaci całym bogactwem naszej wiary.
Bracia i Siostry, „Wy pełni Bożego zapału i gorliwości, utrudzeni walką ze sobą, w imię Dekalogu i Ewangelii, wy którzy znacie i kochacie swego Pana starając się iść na co dzień drogą Jego przykazań!
Gorący Bracia i Siostry! I wy letni Bracia i Siostry, Wy którzy przybywacie tu niekiedy, od czasu do czasu, w trudzie i doświadczeniu życia. I wy zimni Bracia i Siostry. Wy, którzy nie macie już nawet czym ogrzać żłóbka, bo wasze serca zlodowaciałe; bo przybywacie do Pana tylko raz w roku, w tę zimną noc. Rozpalcie wasze serca! Tli się w nich jeszcze iskierka Boga. Wy katolicy już prawie tylko z nazwy, z metryki, z przyzwyczajenia. A jednak bracia i siostry, ……..
Kimkolwiek jesteście – jakiekolwiek są teraz wasze myśli i drgnienia serca, jakikolwiek jest stan waszej duszy, wy święci i grzesznicy, wy w stanie łaski i bez niej, wy biedni i bogaci, radośni i załamani na duchu, pewni siebie i zalęknięci, chorzy i zdrowi, płaczący i radośni.
TO DLA NAS WSZYSTKICH NARODZIŁ SIĘ ZBAWICIEL. TO DLA NAS WSZYSTKICH, KIMKOLWIEK JESTEŚMY ŚWIECI GWIAZDA BETLEJEMSKA.
Przyjmijmy Boga do naszych domów i do naszych serc.
Niech ON oświeca wszystkie mroki naszego życia i nas prowadzi w kolejny rok.
Oto nasze życzenia na tegoroczne Święta. AMEN